środa, 19 października 2011

110.

Po kilkunastu dniach wciąż próby 
wmawiania, że poradzę sobie.
Otaczające morze prostactwa
 pochłonęło statki z wartościami przez
wiry stworzone z kompleksów.
Kilkanaście razy dziennie 
stan pozbawiony metafor
mówi, żeby walczyć dalej.
Błędy powtarzające się, 
niemożność zapanowania nad
własnym zachowaniem 
i w końcu dumanie na temat ery,
która w swoim większym wybiciu 
zmieniła nie raz oblicza
historii. Wnioski są proste, 
ale brak perspektyw nie pozwala
się nad nimi skupić.
Przyziemność targa codziennie 
sferą najczęściej używaną,
dlatego Oni ani myślą o używaniu jej w tym, 
co pozwala
im się oderwać.

Lubię zmieniać. 
Potoki chwil zamienionych w pamiętnik,
Który wciąż ucieka. 
Niedługo go dorwę. Niedługo matura.
Kiedyś.

środa, 27 lipca 2011

109.

Mieszkają kilkanaście metrów wyżej.
Słyszą kiedy gotuję, kiedy jesteśmy w łazience.
On gra dla niej na gitarze, razem ćwiczą Chopina
popołudniami wybierając dźwięki spośród cierpienia
jednych z największych żyjących. Czasami też
oddają się uniesieniom, ulotnie, krótko.

Pomimo niewyraźnej sytuacji, pojawiają się
chwile wprowadzające zamęt, czasami przyjemny,
powodujący później zwątpienie, chęć oddania
choć krzty tego niepowodzenia moralnego
komu innemu.

Dobrze, że są tramwaje, a ja nie mieszkam
w centrum, dzięki czemu mam czas na
przyswajanie tego co kiedyś ciekawiło
ludzi, których nie znam.

Wszystko się zmieniło, nie ma czasu dla siebie,
w sferze onegdaj ulubionej, prywatnej.
W październiku zacznie się przygoda
z najbardziej kolorowym kierunkiem
na świecie. To wtedy lepiej wrócę !~



czwartek, 21 lipca 2011

108.

praca nie pozwala określić kompatybilności ze światem
kierunek niczym z mickiewiczowskich rozważań.
ultrasonograf dający o sobie znać w każdym momencie rozradowania.
tylko włosów coraz mniej, a wszystko co kiedyś dziwiło w pozytywny
sposób wyjałowiło się, co bardziej boli niż bogi po 12 godzinach
pracy w konsorcjum pastelowej beznadziei. Chyba mam
w oczach kłamstwo, a to nie wyraża mnie, bo nie potrafię
się pokazać.
I ciągle szukam kotary wynalezionej przez człowieka
wyznania mojżeszowego aby poczuć się bardziej.