Po kilkunastu dniach wciąż próby
wmawiania, że poradzę sobie.
Otaczające morze prostactwa
pochłonęło statki z wartościami przez
wiry stworzone z kompleksów.
Kilkanaście razy dziennie
stan pozbawiony metafor
mówi, żeby walczyć dalej.
Błędy powtarzające się,
niemożność zapanowania nad
własnym zachowaniem
i w końcu dumanie na temat ery,
która w swoim większym wybiciu
zmieniła nie raz oblicza
historii. Wnioski są proste,
ale brak perspektyw nie pozwala
się nad nimi skupić.
Przyziemność targa codziennie
sferą najczęściej używaną,
dlatego Oni ani myślą o używaniu jej w tym,
co pozwala
im się oderwać.
Lubię zmieniać.
Potoki chwil zamienionych w pamiętnik,
Który wciąż ucieka.
Niedługo go dorwę. Niedługo matura.
Kiedyś.


